Myślicie zapewne dlaczego aż poczwórnie słodki był to bieg? Śpieszymy z wyjaśnieniem! Do startu w tym biegu zachęciła nas bardzo niska opłata startowa – pakiet bez koszulki – typowy golas kosztował tylko 20 zł… Stwierdziliśmy z Łukaszem, że będąc w gazie trzeba pobiegać więcej i wykorzystać na maksa zbudowaną wcześniej, mozolnymi treningami formę.

Znajomy biegacz, Łukasz Kubanek wiedząc, że się zapisaliśmy sprawdził na stronie organizatora, że będzie prowadzona dodatkowa klasyfikacja drużynowa i zaproponował chęć startu. Lubimy takie wyzwania – od razu zgodziliśmy się na wspólny start. Było jedno ale… drużyna musi składać się z pięciu osób – nie można było dowolnie dobrać płci startujących – zgodnie z regulaminem miały to być dwie kobiety i trzech mężczyzn. Od razu zapaliła nam się lampka – bierzemy Milenę żonę Pawła – pozostało poszukać drugiej. Po kilku godzinach udało się znaleźć – Ola z chęcią dołączyła do drużyny i jako zawodniczka znajomej drużyny Run Pasja – połączyła siły i już jako komplet – runaddicts & Run Pasja napisaliśmy do organizatorów o akces do rywalizacji.

Słodki po pierwsze bo:

po dobrym biegu, w upalne popołudnie w Koronowie, wiedzieliśmy że forma jest odpowiednia i z nadziejami na dobry start pojechaliśmy do pobliskiego Inowrocławia. Jak wiecie, na mecie zameldowaliśmy się z życiówkami – Łukasz złamał magiczną barierę 40 minut i z niekrytą satysfakcją może dziś mówić, że wybiegał sobie ten rezultat (czas netto Łukasza na mecie wyniósł 39:35). Paweł również poprawił znacznie swój wynik na 10 km – najlepszy do tej pory 39:11 zamienił na 38:32 netto.

Po drugie słodki, dlatego że:

nasza drużyna runaddicts & run Pasja WYGRAŁA w klasyfikacji drużyn na 10 km! Każda
i każdy z nas pobiegli na miarę swoich możliwości jak tylko najlepiej tego dnia potrafili! Milena pobiła swój rekord życiowy, praktycznie w ogóle nie trenując, o ponad 5 minut (czas Mileny na mecie to 52:28 netto)! Ola wygrała naszą wewnętrzną damską rywalizację z czasem netto (43:13). Z naszej drużyny najszybszym okazał się Łukasz Kubanek i na metę wbiegł z czasem netto 38:02! Nasze wyniki już znacie, a smak wyjścia na podium i otrzymanie pucharu czujemy do dziś!

Po trzecie słodki iż:

Ola wygrała w klasyfikacji wiekowej K30 (43:13), choć jak się później okazało…. Nie nagradzano pucharami czy statuetkami na  podium w kategoriach wiekowych. Trochę to przykre, bo nawet na mniejszych rangą zawodach takowe zachowania są normą. W naszej ocenie taka dekoracja to świetna motywacja na przyszłość dla docenionej za walkę zawodniczki.

Po czwarte w związku z:

klasyfikacją małżeństw! Choć nagradzane było tylko jedno małżeństwo, to warto wspomnieć, że Milena z Pawłem stracili do zwycięzców niespełna dwie minuty i stanęliby na podium jako druga para! Florki ze srebrem wracaliby z Inowrocławia!

W euforii, szczęściu i radosnej atmosferze wracaliśmy do Bydgoszczy. Wieczorem, świętując na tarasie u Łukasza nasz sukces, dzieliliśmy się nim z Wami robiąc relację na żywo za pośrednictwem Facebook’a opowiadając Wam o tym co nas wtedy spotkało. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że już 15 godzin później nastąpi coś co rozdzieli nas biegowo na kilka miesięcy…

O Pawła kontuzji na blogu wpis pojawi się później.

Przypominamy, że nasze posty podsumowujące biegi robimy po to by Wy czytający nas biegacze, wiedzieli co może Was czekać w kolejnych edycjach danego biegu. Przyznajemy punkty, specjalne buty runaddicts od 1 do 5, oczywiście według naszej indywidualnej oceny. Nie musicie się z nami zgadzać, lecz każdą z tych ocen będziemy pokrótce starali się uzasadnić. 5 butów to najwyższa ocena. Pod lupę za każdym razem bierzemy następujące składowe:

  • TRASA (czy ma atest PZLA, jej profil, czasy mierzone netto/brutto, ilość zakrętów, czy dobrze była wyznaczona jej długość, oznaczenie, obecność wolontariuszy, punkty nawodnienia/żywieniowe, natryski na trasie)
  • ORGANIZACJA BIEGU (punktualność startu, wydawanie pakietów, jasne komunikaty organizatorów, ogólny przebieg zawodów, infrastruktura – łatwość dojazdu, parkingu)
  • PAKIET STARTOWY (jego cena w porównaniu do zawartości, o ile nie wykupiliśmy samego biegu bez pakietu – preferujemy to rozwiązanie gdyż na przestrzeni kilku lat startów koszulek mamy już za dużo)
  • STREFA FINISZERA (dostępność posiłków regeneracyjnych czy nawadniających, stanowisk masażu,  natrysków/szatni, nagrody – ilość nagradzanych kategorii, ilość nagród, sposób ich wręczania)
  • ATRAKCJE DODATKOWE (loterie, dodatkowe kategorie, atrakcje dla dzieci i rodzin biegaczy)

TRASA PIASTOWSKIEGO FESTIWALU BIEGOWEGO

Trasa atestowana. Bieg rozpoczynał się i kończył na inowrocławskim stadionie, zlokalizowanym centrum miasta w bliskiej odległości od Solanek. Trasa składała się z dwóch 5 kilometrowych pętli. Było to klasyczne połączenie biegu asfaltowego płaskiego, z wymagającym biegiem po parku solankowym z wieloma zakrętami na zmiennej nawierzchni. Mimo, że trasa nie była trudna to była zarazem bardzo ciekawa. Pogoda tego dnia (start odbył się o 8:50) dopisywała i było widać od rana, że będzie bardzo ciepło. Na szczęście chmury rano przesłaniały niebo nie pozwalając słońcu na pełne wychylenie się zza nich i maksymalne ogrzanie trasy. Sytuacja ta zmieniła się niestety na drugiej pętli. Słońce wyszło zza chmur i prosta za stadionem – lekki ale długi podbieg, około kilometra, cała znajdowała się na słońcu – grzało jak na patelni i był to zdecydowanie najtrudniejszy kawałek trasy. Organizacja i jej oznakowanie było w porządku, choć wiemy że na trasie biegu na 5 kilometrów pokazujący wolontariusze się pomylili i większość biegaczy pobiegła źle – mając na mecie na zegarkach nie 5 a 4,6 km. Mając na uwadze ten błąd, mimo ogólnie dobrej trasy, przyznajemy notę 3/5.


ORGANIZACJA PIASTOWSKIEGO FESTIWALU BIEGOWEGO

Przyjechaliśmy pod stadion około 7:50 czyli na godzinę przed startem. Mieliśmy w planie odbiór pakietów, przebieżkę na rozgrzewkę i start zgodnie z planem. Pakiety wydawane były sprawnie. Minusem okazał się chip – był bardzo duży i ciężki – samo zapięcie go do sznurówek stanowiło nie lada wyzwanie. Noga obciążona chipem mogła odczuć jego obecność na bucie. Po biegu dla biegaczy udostępniono prysznice i szatnie. Ich czystość bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Warto dodać, że po biegu okazało się że nagradzano aż 20! zawodników i zawodniczki w swoich kategoriach wiekowych (można było wybrać ręczniczek z mikrofibry w żółtym, lub pomarańczowym kolorze). To bardzo miły gest i warto o nim napisać. Fajnymi okazały się być nagrody dla trzech pierwszych zawodników i zawodniczek w kategoriach wiekowych – otrzymali odzież biegową od partnera biegu – Decathlon Inowrocław. Niesmak pozostaje tylko w związku z brakiem dekoracji zwycięzców poszczególnych kategorii wiekowych na scenie stąd nasza ocena 4/5.

PAKIETY STARTOWE PIASTOWSKIEGO FESTIWALU BIEGOWEGO

Tej kategorii rzetelnie ocenić nie możemy, bo jak wiecie skorzystaliśmy z opcji „gołego” pakietu – czyli sam chip za 20 zł. Ta opcja się nam podoba więc przyznajemy, za sam pomysł wprowadzenia takiego taniego rozwiązania, 4 buty z 5 możliwych. Ocena ta tylko dlatego, że chip okazał się być bardzo ciężki i trudny do zawiązania na sznurówkach. Inaczej byłoby 5/5.

STREFA FINISZERA PIASTOWSKIEGO FESTIWALU BIEGOWEGO

Wbiegając na metę wiedzieliśmy już, że będzie można się po biegu dać wymasować. Oczywiście skorzystaliśmy ze strefy masażu z niekrytą radością! Dla kończących biegi na 5 i 10 km czekały na mecie poza tym jogurty od lokalnego producenta i woda gazowana
i niegazowana. Niesmak budziło natomiast to, że większość produktów, które czekały
w strefie finiszera wyłożono dla biegaczy biegnących wtedy półmaraton. Strefę uzupełniono o pączki, napoje izotoniczne, banany, jabłka, ciasto i czekoladę. Szkoda, że podzielono zawodników na „lepszych i gorszych” tylko w związku z dystansem, który mieli tego dnia pokonać. Na plus dostępność czystych pryszniców oraz szatni. Kolejnym atutem była obecność w strefie medalisty Jakuba Krzewiny, z którym na mecie zrobiliśmy sobie zdjęcie! Patrząc jednak na całokształt solidna czwórka się należy.

ATRAKCJE DODATKOWE PIASTOWSKIEGO FESTIWALU BIEGOWEGO

W tym miejscu możemy jedynie ocenić dodatkowe kategorie, które organizator przewidział w klasyfikacji. Wątpliwości budzić może jedynie fakt dlaczego nagradzano i ogłaszano tylko pierwsze pary w klasyfikacji małżeństw. Wiadomo, że nie chodzi o nagrody, ale samo wywołanie na scenie i znalezienie się na drugim miejscu podium byłoby fajną pamiątką. Pomysł na bieg drużynowy to również świetna sprawa, radość na mecie była ogromna, a satysfakcję z wygranej mamy ogromną. Cieszyła spora ilość kibiców na stadionie, fajnie widzieć, że nasze zmagania cieszą i ciekawią innych. Może i oni kiedyś zaczną swoje biegowe przygody? Trzymamy kciuki! Nasza ocena to 3/5

PODSUMOWANIE BIEGU

W biegu na 10 km, w którym biegliśmy wystartowało łącznie 212 zawodników.
Paweł – miejsce open 16/212 czas netto 00:38:32, M30 – 5
Łukasz – miejsce open 22/212 czas netto 00:39:35, M30 – 7

OGÓLNA OCENA BIEGU

Zawody, w naszej ocenie, zgromadziły 18 z możliwych łącznie 25 punktów.

Na koniec mała fotorelacja

Drużyna, prawie cała, bez Łukasza Kubanka tuż przed rozgrzewką…

Dumni i szczęśliwi po biegu, czekając na dekorację i po cichu licząc na pudło w zawodach…

Paweł i Łukasz z Mistrzem Europy Jakubem Krzewiną!

Łydka przyjemnie wymasowana 🙂

Łukasz Kubanek dopadł Pawła w tym momencie i już nie dał się wyprzedzić aż do mety 🙂

Zdjęcie dnia na sam koniec relacji – w iście sprinterskim stylu Łukasz łamie upragnione 40 minut! Na mecie melduje się z czasem 39:35!

Paweł


1 Komentarz

Ciekawy przypadek zerwanego Achillesa – moja historia kontuzji – runaddicts · 14 sierpnia 2018 o 21:41

[…] PIASTOWSKI FESTIWAL BIEGOWY – czyli poczwórnie słodkie preludium do opery łez z 13 maja 201… […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *